Skąd się wzięła Giełda Piosenki Studenckiej?

Latem 1968 roku odbyła się w Szklarskiej Porębie impreza towarzyska, na którą zjechała się niewielka grupa studentów złączonych wspólną ideą śpiewania ,,ogniskowego'' tak popularnego na rajdach studenckich.
W ten sposób rozpoczęła swoją historię jedna z najstarszych, istniejących do dzisiaj, corocznych imprez studenckich. Już wówczas nosiła ona nazwę Ogólnopolskiej Studenckiej Giełdy Piosenki Turystycznej. Nie bardzo wiadomo, kto był organizatorem tej imprezy, ale wśród jej uczestników byli: Wiesiek Gazdowicz, Adam i Tadeusz Gos, Staszek i Mika Anioł, Antoni Dąbrowski oraz Jurek Szymbor.
Giełda odbyła się w bazie Zrzeszenia Studentów Polskich, która już wtedy nosiła nazwę Bazy Pod Ponurą Małpą. Do dzisiaj, chociaż nie bardzo wiadomo skąd się taka dziwna nazwa wzięła, od czterdziestu już lat wszystko pozostało tak jak było. Wszystkie kolejne Giełdy odbywają się w tym samym miejscu i w podobnym stylu.

 

Pierwszą nagrodę na tamtej historycznej Giełdzie zdobyła piosenka Noc jest na falach. I jak twierdzą wtajemniczeni potrafiłby ją jeszcze zaśpiewać jedynie Wojtek Jarociński, chodzący śpiewnik giełdowy, (obecnie Wolna Grupa Bukowina). Wraz z szybkim rozwojem turystyki, jako miłego dla studentów sposobu spędzania wolnego od nauki czasu, zdobywała coraz większą popularność także i Giełda Piosenki. Już w roku 1972 brało w niej udział ponad 150 wykonawców.
Tradycyjnie, co roku w czwartek przed pierwszą niedzielą sierpnia w Bazie Pod Ponurą Małpą pojawia się tłumek młodych (a także i już nie młodych) ludzi z gitarami. Spędzają oni w Szklarskiej cztery szalone dni i noce dobrze się przy tym bawiąc. Nie sposób przecenić roli jaką spełniała Giełda Piosenki.
Nad wszystkim co się dzieje czuwa niezmiennie jedyny uczestnik wszystkich Giełd Piosenki - Naczelny Łoś Giełdowy - Krzysztof Szczucki z rodziną.

 

 

To była oficjalna wersja podawana do mediów. A jak było w rzeczywistości?

 

 

"Smutne, oj smutne było wędrowanie studenta na szlakach turystycznych w czasach przedgieldowych. Przy ogniskach smętnie śpiewano piosenki typu "Czy to w dzień czy o zachodzie ", "Sokoły" (wykonywana zresztą pokątnie ze względu na swój sanacyjny rodowód). Trudno też nazwać turystycznymi utwory typu "W Ołomuńcu na fischplatzu ", "Stoi Mańka w ogrodzie" czy "Chachary".
Jeżeli dodamy do tego, że gitara czy inne instrumenta muzyczne były na szlaku rzadkością to da nam pełny obraz smutactwa panującego na studenckich turystycznych rajdach, obozach czy innych imprezach. I stan taki trwałby zapewne do dziś gdyby nie wariacki pomysł włóczęgów-przewodników z Akademickiego Klubu Turystycznego we Wrocławiu, że wymienimy tu: Anioła, Bukowskiego, Szymbora, Gazdowicza, Gosa - (patrz chlebactwo polskie!). Pomysł zorganizowania spotkania śpiewających turystów - celem wymiany piosenek (stąd nazwa - giełda), z jednoczesną nadzieją, że być może powstaną nowe ciekawe turystyczne piosenki.
Jako miejsce I-ej Giełdy obrano Szklarską Porębę ze względu na to, że:
- istniała tu baza ZSP "Pod ponurą małpą"
- wielce obiecującą była przychylność władz miejscowych w Szklarskiej Porębie
- nie obowiązywała godz. 13-a
- organizatorzy byli na tyle leniwi, że nie próbowali nawet szukać bardziej odpowiedniego miejsca (zakładając, że takie istnieje).
Woda w Kamiennej była wtedy czysta, co umożliwiało przeprowadzenie jednocześnie Mistrzostw Świata w Spływie na materacach dmuchanych, a trawa była zielona i lasy karkonoskie też.
Krzysztof Szczucki i Jerzy SzymborOrganizacji Giełdy podjęli się Jerzy Szymbor wespół z Tadeuszem Gosem. Jako rzecznik prasowo-TV wystąpił Wiesiek Gazdowicz zwany później kierownikiem Giełdy. Na prezentera wyznaczono z urzędu (nic nie pomogły próby wykręcenia się aż do powoływania się na trudne dzieciństwo włącznie) pełnomocnika d/s akcji letniej Almaturu w Sudetach Antoniego Dąbrowskiego. Trzeba tu dodać, że rok 1968 nie był dla studentów łatwy (czasy rozumiecie były określone), obowiązywały rzucone w marcu hasła: studenci do studiów; pisarze do piór; Syjoniści do Syjamu; Górale do gór; pasta do zębów. Termin mógł być tylko jeden 20-22 lipca.
Pamiętajmy, że sierpień był zarezerwowany na inną o większej randze imprezę międzynarodową - odbywająca się w bratniej Czechosłowacji z udziałem reprezentacji równie bratnich krajów socjalistycznych (z nielicznymi wyjątkami). Święto lipcowe zostało godnie uczczone m.in. za pomocą transparentu: "Niech żyje 22 lipca d. E. Wedel". Na giełdę zgłosiło się niespełna 20 uczestników zrzeszonych w 4-ech zespołach. Dzięki temu organizatorzy uniknęli wstępnych, eliminacyjnych przesłuchań i mogli się skupić na innych odpowiedzialnych czynnościach np. podtrzymywanie ogniska, organizowanie bezprzewodowego, nieelektronicznego nagłośnienia.
TV reprezentował A. Starzyński p.s. deska posługując się kamerą własnej konstrukcji.  Konkurs  wygrały "Sztamajzy" (wykonanie)  i "Kapelusznicy" - piosenka. Ci ostatni dwoili się i troili a nawet dzielili na podgrupy aby zrobić wrażenie    na   gościach oficjalnych,   sponsorach imprezy (władze powiatu,    miasta,    ZSP).     W końcu to oni finansowali imprezę   (6  tyś.   złotych polskich).
Jak to w owych czasach bywało ważność imprezy była związana z referatem. Referat wstępny był pod tytułem: "Piosenka turystyczna im tle historycznym", a pierwsze słowa to "Już starożytni Egipcjanie pływając po Nilu...". Wygłoszenia referatu dokonał w/w prezenter, wykonując go w stylu ówczesnego "Wielkiego Mówcy" (patrz: "Wiesław"). Nie trzeba chyba dodawać, że przez cały czas trwania pierwszej Giełdy padał deszcz, co stawało się zjawiskiem normalnym w następnych latach."


Copyright © 2019 Ogólnopolska Turystyczna Giełda Piosenki Studenckiej